|
Debata: Powinności wobec wolności Z wolności bierze się ludzka aktywność, dzięki której sąsiedzi wspólnie łatają dziury w jezdni obok bloku. Solidarność zakłada współdziałanie, a nie sprzeciw. Zły indywidualizm niszczy wspólnotę. „Powinnościom wobec wolności” dedykowany był drugi wieczór areopagowy, 4 kwietnia. Wokół okrągłego stołu debaty, znów przy sali pełnej słuchaczy, zasiedli: socjolog – Ireneusz Krzemiński, kompozytor – Jan A.P. Kaczmarek, ekonomista i poseł do Parlamentu Europejskiego – Dariusz Rosati oraz filozof i teolog, dyrektor Europejskiego Centrum Solidarności – o. Maciej Zięba OP. – Wolność jednostki musi być ograniczona do tego stopnia, aby nie sprawiać przykrości innym – tezę Johna Stuarta Milla, dziewiętnastowiecznego angielskiego filozofa, politologa i ekonomisty we wstępie do debaty przywołał Maciej Wierzyński, komentator TVN24, który wraz z ks. Krzysztof Niedałtowski, duszpasterzem dziennikarz, współmoderował debatę. Zły indywidualizm Dla prof. Ireneusza Krzemińskiego wolność na pewno wiąże się z możliwością powiedzenia „nie”, nie zgadzam się. Ten przejaw wolnej woli znajdywał i znajduje swój wyraz. Co był bowiem winny młody człowiek, który urodził się w Gdańsku przed wojną, wzrastał w idei faszyzmu, gdzie zło nazywano dobrem i innego świata nie znał? Winny nie jest, miał jednak wolną wolę wybór. Socjolog przywołał Hannah Arend, teoretyczkę polityki, filozofka i publicystkę, jedną z najbardziej wpływowych myślicielek XX wieku, która ukuła twierdzenie, iż wolność jest związana z wolą działania, a więc jest polityczna. Prof. Krzemiński wyraźnie dostrzega fakt, iż po ’89 roku w Polsce zmieniło się nasze myślenie o realizacji wolności. Niegdyś przyświecała Polakom wola wspólnego działania, teraz bardziej atrakcyjne jest występowanie przeciw. Zapanowało coś, co można nazwać złym indywidualizmem. – Nastąpiło zerwanie wolności, która oznacza wolność zawsze z innymi, wobec innych a nie przeciw innym – nie ma wątpliwości prof. Krzemiński. Regres Jan A.P. Kaczmarek, od dwudziestu lat mieszkający za oceanem, mówi o sobie, że wciąż czuje się Polakiem, ale i członkiem tamtego społeczeństwa. Dzielił się bolesnym doświadczeniem Ameryki po 11 września, gdy administracja Busha w imię bezpieczeństwa brutalnie ograniczyła wolność obywateli. – Jadąc do Stanów sądziłem, że nie grozi regres społeczności żyjącej w kraju przyzwyczajonym do kultywowania osobistej wolności – mówił Jan A.P. Kaczmarek. I podzielał wrażenie wielu Amerykanów, że prezydentura Obamy może na powrót przywrócić Ameryce rolę pozytywnego lidera, który nie siłą, ale wartościami osiągać będzie pożądane rezultaty polityczne. Dariuszowi Rosatiemu przypadła rola komentatora wzajemnej relacji solidarności i wolnego rynku. Czy wolny rynek uwalnia od solidarności? Zdawać się może, że to nie przystające do siebie rzeczywistości. – Na pierwszy rzut oka nie do końca są do pogodzenia – mówił ekonomista. W jakim sensie solidarność decyduje o naszym stosunku z innymi? Jesteśmy solidarni z rodziną, przyjaciółmi, niekiedy sąsiadami. Z resztą ludzkości rzadziej, tam przykładamy miarę relacji wolnego rynku. Zależność jest więc odwrotna. Nie ma stosunków rynkowych w rodzinie, z przyjaciółmi. To, co kosztuje, stanowi wartość Wolny rynek jednak da się pogodzić z solidarnością. – W relacje bowiem wchodzą ludzie, a ludzie kierują się wartościami etycznymi. Solidarność jest jedną z cech, które leżą u podstaw państwa. Solidarność to współodpowiedzialność za innych, przeciwność egoizmu. Przejawia się w edukacji czy ochronie zdrowia. – Zachęcam, aby traktować rynek jako instrument, likwidujący ubóstwo. Tam gdzie wolny rynek jest zawodny potrzebujemy rozsądnej polityki państwa – konkludował Dariusz Rosati. Co nam zostało z papieskiej nauki o wolności? – to trudne pytanie postawiono przed o. Maciejem Ziębą OP. Dyrektor Europejskiego Centrum Solidarności mówił we wstępie o dwóch wolnościach – pozytywnej i negatywnej. Negatywnej, którą człowiek realizuje nie naruszając wolności drugiego człowieka, w myśl zasady: wolnoć Tomku w swoim domku. I pozytywnej, gdzie mam prawo do błędu, ale dochodzę do poznania, słowem: korzystając ze swojej wolności szanuję prawo grawitacji i wychodzę z domu drzwiami nie oknem. Samowoli i swawoli tamę stawić może kontrolowanie od wewnątrz, normy etyczne, religijne czy społeczne. – Musimy od siebie wymagać – mówił o. Zięba. – Człowiek wszystko może używać dobrze i źle. Na zakończenie dyrektor ECS przywołał słowa Jana Pawła II wypowiedziane do młodzieży podczas II pielgrzymki do Polski 18 czerwca 1983 roku na Jasnej Górze: „Może czasem zazdrościmy Francuzom, Niemcom czy Amerykanom, że ich imię nie jest związane z takim kosztem historii. Że tak łatwo są wolni. Podczas gdy nasza polska wolność tak dużo kosztuje. Nie będę, moi Drodzy, przeprowadzał analizy porównawczej. Powiem tylko że to, co kosztuje, właśnie stanowi wartość. Nie można zaś być prawdziwie wolnym bez rzetelnego i głębokiego stosunku do wartości. Nie pragnijmy takiej Polski, która by nas nic nie kosztowała”. – Papież zmieniał rzeszę we wspólnotę, gdzie każdy był indywidualny, każdy wiedział, że jest po coś. Sami sobie daliśmy prawo, aby każdy miał prawo do zabrania głosu – mówił prof. Krzemiński. Wolności musi towarzyszyć moralność W naturalny sposób, w obliczu kryzysu światowego, dyskusja zatrzymała się na tej rzeczywistości. Obserwacja Dariusza Rosatiego zabrzmiała gorzko: Prawdziwie wolny rynek działa na bazarze, gdzie stoi pięć budek z jabłkami, możemy jabłka obejrzeć i wybrać najlepsze. I tu właściwie prawdziwie wolny rynek się kończy. Dyskutanci byli zgodni – kryzys udowodnił, że mechanizmy zdaje się funkcjonujące bezbłędnie zawiodły, ludzi gubi pazerność, a najwyższą cenę płacą najsłabsi. – Nie możemy zgodzić się na to, że miliony ludzi stają się zakładnikami systemu bankowego – mówił Jan A.P. Kaczmarek. – Współczesna lichwa jest bardzo dotkliwa. – To co się dzieje w ostatnich miesiącach pokazuje, że trzeba przesunąć granicę między wolnym rynkiem a państwem, na rzecz tego drugiego – uważa Dariusz Rosati. – Wolności musi towarzyszyć moralność. Wolność bez moralności staje się oszustwem. To nie jest niemożliwe Maciej Wierzyński postawił tezę, że wolność bez indywidualnej odpowiedzialności nie ma sensu. – Czy nie istnieje obawa, że jest w człowieku tęsknota za uwolnieniem się od odpowiedzialności i przekazanie swojej wolności organowi wyższemu, na przykład państwu? – dziennikarz pytał dyskutantów. – Chcielibyśmy, aby państwo było oświecone, ale przecież wiemy, że nasi politycy wciąż się kształcą. Jeżeli mamy już to regulować niech robią to ludzie inteligentni, a nie ignoranci – odpowiadał Jan A.P. Kaczmarek. – Jak obserwuję Polskę z daleka zastawiam się, jak zbudować system, żeby były ośrodki, które promieniują? Jak praktycznie przebudowywać naszą zbiorą świadomość, budować cnoty, szczególnie wobec młodych? – To niebezpieczne myślenie, bo prowadzi do wyrzeczenia się części wolności – ostrzegał prof. Krzemiński. – Powrót do chęci kontrolowania przez państwo. Być może działa taki cykl – że raz chcemy wolności, innym razem większej kontroli. Żeby przywołać chociażby komunistyczny raj. Dla Dariusza Rosatkiego kluczem do sukcesu jest edukacja. – Nie powinniśmy być skazani na wybór takiego czy innego prezydenta, musimy mieć taki system, który generuje mężów stanu – przekonywał Rosati. – Edukacja pozwoli na awans cywilizacyjny naszego społeczeństwa. Prof. Krzemiński znów zacytował Arendt i jej tezę, że wolność jest związana z odwagą podjęcia działania. Kto z nas ma odwagę, żeby zainicjować zlikwidowanie dziur w jezdni wokół bloku? – Nie zrobimy wielkiej solidarności, bo to nie ten czas, ale można by w Polsce zrobić tysiąc tysięcznych solidarności w bloku, w szkole, w klubie sportowym... To nie jest niemożliwe – przekonywał o. Maciej Zięba OP. Na zakończenie ks. Krzysztof Niedałtowski zacytował wypowiedź Władysława Bartoszewskiego z wywiadu, który ukazał się w książce „Wolność”, towarzyszącej Gdańskiemu Areopagowi, gdzie ten twierdzi, że wolności nie można uczyć się w niewoli. – Uczymy się wolności dwadzieścia lat. To trudny Uniwersytet Wolności, nie bierzmy urlopów dziekańskich. | |