Debata: Historia i sprawiedliwość

„Historii i sprawiedliwości” dedykowana była pierwsza debata jesiennej odsłony Gdańskiego Areopagu traktującego o sprawiedliwości. 7 listopada dyskusji przysłuchiwało się tysiąc pięćset osób.

Piękna panna ze zwieńczenia Złotej Bramy w Gdańsku, z wagą i mieczem w ręku. A może archanioł z Sądu Ostatecznego ważący dusze. Która cięższa idzie do nieba. Nie sposób jednak nie zapytać – dlaczego trafiłem na konkurencję tej, a nie innej duszy? Inną może bym przeważył? Sprawiedliwość stała się przedmiotem rozważań kolejnej odsłony Gdańskiego Areopagu.

Do debaty zasiedli. Adam Krzemiński, dziennikarz, specjalista od spraw polsko-niemieckich, publicysta tygodnika „Polityka”, współpracujący m.in. z niemiecką gazetą „Die Zeit”. Ewa Łętowska, profesor doktor habilitowany nauk prawnych, sędzia Trybunału Konstytucyjnego, pierwszy w Polsce rzecznik praw obywatelskich. Wiktor Osiatyński, doktor socjologii, doktor habilitowany prawa, profesor, członek Komitetu Nauk Politycznych Polskiej Akademii Nauk, specjalista z zakresu konstytucjonalizmu i praw człowieka. I Henryk Samsonowicz, historyk mediewista, profesor Uniwersytetu Warszawskiego, minister edukacji narodowej w rządzie Tadeusza Mazowieckiego. Debatę moderowali: Maciej Wierzyński, dziennikarz TVN24 oraz ks. Krzysztof Niedałtowski, duszpasterz środowisk twórczych.

Syndrom złego sąsiada

Rozstrzygnięciu Adama Krzemińskiego pozostawiono kwestię – Skąd się bierze syndrom złego sąsiada?

Na próżno poszukiwać praprzyczyny – grzech Adam i Ewy, może zapis genetyczny z dziejów wojen plemiennych, albo czasów, gdy czaszkami wrogów znaczono granice, aby odstraszyć agresorów.

Adam Krzemiński przywołał mit wojenny, sformułowany w czasie II wojny światowej przez prof. Wojciechowskiego – dziesięć wieków polsko-niemieckiego zmagania. Wizerunek Niemca, z którym nie umiemy się porozumieć, szatan, znaczący historię skrytobójstwami i wojnami.

– To tylko połowa prawdy, to również tysiąc lat harmonijnego współistnienia – twierdził Adam Krzemiński. – 150 tys. małżeństw polsko-niemieckich zadaje kłam powiedzeniu, że „Jak świat światem, nie będzie Polak Niemcowi bratem”.

Zdaniem Krzemińskiego należy uwolnić się od myśli Carla Schmitta, niemieckiego filozofa prawa, który mówił, że istotą polityki jest szukanie wroga i zniszczenie go.

– Możemy uwolnić się od tego myślenia pamiętając, że płyniemy jedną łódką, tradycyjne podziały przestały już się sprawdzać. Czas na empatię i poszukiwanie w sąsiedzie przyjaciela, a nie wroga – mówił Adam Krzemiński.

Prawo i historia

Prof. Ewa Łętowska zmagała się z odpowiedzią na pytanie: Czy prawo powinno rozliczać historię? Dlaczego prawo tak kiepsko osądza historię? – bo perspektywy prawa i historii są odmienne. Prawo działa dopóki nie zostanie zmienione, trwalsze są konstytucje, współcześnie istnieją jeszcze niepodważalne prawa podmiotowe człowieka.

– Prawo ludzkie jest ułomne, bo ograniczone czasem – mówiła prof. Łętowska. – Historia ma inną perspektywę czasową.

Co by się stało, gdyby prawni właściciele upomnieli się dziś o „Sąd Ostateczny” Memlinga, który trafił do Gdańska przecież dzięki rabunkowi?

– Przekleństwem naszych czasów jest tabloidyzacja naszych oczekiwań wobec prawa – twierdziła prof. Łętowska. – Ostrożnie. Jest taki instrument, dosyć świeżej daty, proporcjonalność. Prawo lubi kolor szary, nie lubi czarnego i białego, zwłaszcza gdy ma osądzać historię. To ogromna mądrość i umiejętność doświadczonych prawników, żeby wiedzieli co to znaczy proporcjonalne. Politycy mamią ludzi karykaturą prawa. Prawo jest wyrazem sprawiedliwości pod warunkiem, że operują nim mądrzy ludzie, którzy lubią kolor szary.

Sprawiedliwość a zemsta

Czym sprawiedliwość różni się od zemsty? – zastanawiał się prof. Wiktor Osiatyński.

– Sprawiedliwość jest zaprzeczeniem zemsty, a właściwie zemsta jest zaprzeczeniem sprawiedliwości – rozpoczął.

Zemstę dokonuje ofiara lub bliscy ofiary, a działanie oparte jest na emocji. Istotą sprawiedliwości są procedury, jest bardziej przewidywalna i daje możliwość obrony. Problem zemsty i sprawiedliwości wciąż jednak wraca w historii, również współcześnie. Na dobrą sprawę nikt nie udowodnił na przykład, że skazanie w procesie jednych zbrodniarzy odstręcza innych przywódców.

–Często politycy, media, opinia publiczna dokonują zemsty nie czekając na sprawiedliwość. Uwagę koncentruje się na sprawcy, a mniej na naprawieniu zła – mówił prof. Osiatyński. –Ofiary przestępstw czy niesprawiedliwości dziejowej są pomiatane.

Za przykład posłużyło odwołanie do sprawiedliwości naprawczej, gdzie karanie zastępowane jest pojednaniem, pomocą dla ofiar (więcej na ten temat przeczytać można w tekście prof. Andrzeja Zolla, publikowanym w naszym najnowszym wydawnictwie „Sprawiedliwość” – przyp. red.).

– Sprawiedliwość naprawcza prowadzi do wybaczenia, pojednania, zadośćuczynienia ofierze. Ludzie nie chcą zemsty, kolejnych ofiar, tylko żeby ich niewygoda została uznana przez sprawcę i powiedział: przepraszam – argumentował prof. Osiatyński.

Zdaniem Wiktora Osiatyńskiego list biskupów polskich do biskupów niemieckim z roku 1965 „Przepraszamy i prosimy o przebaczenie”, to jeden z najważniejszych dokumentów powojennej Europy.

Mity narodowe i prawda

Prof. Henryk Samsonowicz odpowiadał na pytanie: Na ile mity narodowe przesłaniają nam prawdę?

– Historia nie jest sprawiedliwa lub niesprawiedliwa, ludzie są sprawiedliwi lub niesprawiedliwi – mówił prof. Samsonowicz.

Czy mity historyczne mogą w jakiś sposób wpływać na sprawiedliwy ogląd rzeczywistości? Zdaniem dyskutanta – i tak, i nie. Mit przede wszystkim jest odbiciem pragnień, potrzeb społecznych. Jeśli mówimy o micie II Rzeczpospolitej nie myślimy o błędach naszych dziadów i ojców, ale przywołujemy sukces.

– To mit potrzebny. Nie zawsze jest on jednak zgodny ze sprawiedliwą oceną rzeczywistości. Mity kształtowały się wówczas, gdy zastępowały nam państwo, prawo, język, szkolnictwo, wojsko, kulturę… Potrzebne były ludziom. Nasze mity są pragnieniami, może nawet najlepiej oddają nasze potrzeby i myśli – zastanawiał się prof. Samsonowicz.

– Mity, jak i konstrukcje prawne mają swoją biografię, umierają i przestają być aktualne. XIX-wieczne mity mało dziś są przydatne. To ogromna szansa na reinterpretację XIX i XX-wiecznych mitów, które są zawalidrogą – włączył się do dyskusji Adam Krzemiński. – Słowa hymnu dziś są już nieprzystające, hymn też programuje nasze odebranie sąsiada.

– Dlaczego nie udaje nam się zorganizować trasy szlakiem zamków krzyżackich? Wciąż ciąży nad nami odmalowany przez Sienkiewicza wizerunek Krzyżaka, a w dalszej perspektywie hitlerowca? – pytał retorycznie ks. Krzysztof Niedałtowski.

Zdaniem prof. Samsonowicza nie uda nam się uciec od mitów, były i będą zawsze.

– Nie dawać mitów politykom i prasie, która je eksploatuje – apelowała prof. Łętowska. – Boję się, jeśli mity zabierają miejsce prawdziwej historii, jeżeli zaczynają zniekształcać prawo i rzeczywistość. Mit ma swoją ciemną stronę i jest później eksploatowany przez politykę.